czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział II

                                           "Never give up"


Właśnie wylądowałam w Niemczech. Teraz, gdy już za późno na odwrót, poczułam wątpliwości. Jednak może mi sie tu ułoży, może odnajdę tutaj szczęście, miłość. No właśnie, dlaczego jest ona taka ważna? Daje nam poczucie bezpieczeństwa? Mam przyjaciół, którzy tez dają minio poczucie, jednak pragnę tej miłości jak z filmu,prawdziwej, tej, która nie skończy się nigdy, której nic nie będzie w stanie złamać. Przed wylotem rozmawiałam ze znajomą, jeszcze z czasów gimnazjum. Cały czas mam w głowie to co mi powiedziała. "Pamiętaj, przyjaźń damsko-męska nie istnieje. Prędzej czy pózniej, któreś z Was będzie chciało czegoś więcej." Kogo miała na myśli? Oczywiście mnie i Felixa. Wyśmiałam ją. Jesteśmy, przecież prawdziwymi przyjaciółmi. Jednak jej słowa nie dają mi spokoju. Jak będzie? Tego na razie nikt nie wie.
Usłyszałam dźwięk telefonu. Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Felixa.
-Halo?
-Hej. Jak tam? My już czekamy na ciebie.
-Już odebrałam walizkę i zmierzam do wyjścia. Do zobaczenia Mordy.
-Pa.
Wzięłam walizkę i ruszyłam do przyjaciół. Spostrzegłam ich. No tak, oni zawsze muszą coś odwalić. Przy wszystkich ludziach na lotnisku włączyli muzykę na telefonie i tańczyli. Zaczęłam sie śmiać.
-Głupki wy moje kochane. - krzyknęłam, wciąż sie śmiejąc.
Odwrócili sie w moją stronę i ruszyli do mnie biegiem.
-No nareszcie. - Wyszczerzyli się.
Po długich witaniach, całusach, tuleniach i wszystkiego na raz od początku, skierowaliśmy sie do wyjścia. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy do domu.
Droga zajęła na jakieś 20 minut. Zabraliśmy torby z bagażnika i weszliśmy do domu.
-No to teraz dawaj mi jedzenie. - podbiegł do mnie Felix z bananem na twarzy.
Otworzyłam walizkę.
-Ej, coś tu jest nie tak.
-Co się stało? - podeszła do nas Cathy
-To nie moja walizka. - oznajmiłam jednoczśesnie zawiedziona i rozgoryczona.
-Jak to? A co z moim jedzeniem? - zawył zawiedziony Felix.
-Pewnie, jedzenie najważniejsze. Człowieku, tam były moje bransoletki, które Ann kupiła mi w Warszawie.
Podczas, gdy ci kłócili sie co jest ważniejsze bransoleta Cathy czy jedzenie Felixa, ja zastanawiałam się jak to się mogło stać i co teraz mam zrobić.
-Przestańcie. Lepiej mi pomóżcie.
Felix zaczął wywalać z niej wszystkie rzeczy.
-Co ty robisz? - spojrzałam zdziwiona
-Szukam jakichś dokumentów. Może znajdziemy coś, co pozwoli nam odszukać właściciela tej walizki. I niech tylko spróbuje zjeść moje jedzenie a nie wiem co mu zrobię.
Uwielbiam go. Te jego poczucie humoru zawsze sprawiało, że nawet w trudnych sytuacjach udawało mu się mnie rozmieszyc.
-I co masz coś? - zapytała Cathy
-Nic. Co za dureń z niego. - mówił zdesperowany Felix
-Świetnie. - odpowiedziałam sarkastycznie
Nadszedł wieczór. W sprawie walizki nic jeszcze nie wiedziałam. Zgłosiłam na lotnisko pomylenie walizek.


W tym samym czasie
-Patrz mam jakieś dokumenty. - powiedział blondyn
-I co? - zapytałem
-Niejaka Ann dos Santos Aveiro ukończyła studia na Uniwersytecie Warszawskim
-Czekaj, czekaj. Pokaz mi to.
Przeczytałem dokument, który znalazł mój przyjaciel w walizce.
-Te nazwisko. Jakieś takie popularne jest.
-Oj tam, oj tam. Zdaje ci się. - burknął Marco
-Możliwe.
-Mario, nie wierzę! - krzyknął podekscytowany Marco
-Co tam za skarby odnalazłeś?
-Tyle jedzenia!
-Tyle wygrać! - ruszyłem prosto do Marco, który trzymał pełno smakołyków.
-Ej, gdzie, znalezione nie kradzione. - Śmiał się Marco i zaczął uciekać.
-Podziel się posiłkiem. - goniłem go po całym mieszkaniu.
-Polskie jedzenie, to lubię.
Najedzeni jak nigdy, usiedliśmy przed TV i graliśmy w Fifę.
-Muszę sie zbierać, późno się zrobiło. Widzimy się jutro na treningu. Narazie przyjacielu.
-Do jutra! - krzyknąłem i usłyszałem trzaśnięcie drzwiami.
Wziąłem do ręki laptopa i otworzyłem przeglądarkę google. Wpisałem wcześniej wspomniane nazwisko. No tak...Cristiano Ronaldo. Wiedziałem, ze skądś znam. Ale...coś mi sie tu niezgadzało. Postanowiłem nie zaprzątać sobie tym już dzisiaj głowy. Jutro wypytam się na treningu Sahina. On, przecież sie z nim zna.

Rano sprawdziłam pocztę. Nic, żadnego odzewu z lotniska. Niezły początek. Miałam tam wszystkie dokumenty ukończenia szkoły.
Ruszyłam do kuchni. Wszyscy jeszcze spali. Wypiłam szklankę wody z cytryną. Taki mój ranny nawyk. Założyłam sportowe ciuchy i wyszłam pobiegać. Nie ma nic lepszego niżporanny jogging.

W tym samym czasie stadion w Dortmundzie
Ten Klopp nie ma dla nas sumienia. 7 rano obowiązkowy trening. Z ledwością wstałem z łóżka. Zaspany ubrałem się, wziąłem torbę treningową i pojechałem na stadion. Akurat kiedy parkowałem przyjechał Sahin.
-Cześć Nuri!- krzyknąłem do klubowego kolegi
-Hej Mario. Co tam u ciebie słychać? Jak ci podróż minęła? - zadawał tysiące pytań naraz Nuri
-podróż dobrze, gorzej z walizka. Ktoś mial taką samą jak ja i zamieniliśmy się...
Wyjaśniłem wszystko Nuriemu.
-Ty przecież znałeś Ronaldo. On ma jakaś bliską osobę o imieniu Ann, mieszkająca w Warszawie. - Kontynuowałem rozmowę.
-Przepraszam Mario, bardzo chciałbym ci pomóc, ale niestety Cris nie opowiadał o swojej rodzinie. Podejrzewam jedynie, że skrywa jakąś tajemnice. Więcej nie wiem.
-No nic, zgłosiłem to na lotnisko, może wyjaśnią tą sprawę.
Zaszliśmy do szatni. Chłopaki już tam byli. Przywitałem sięe z każdym i ruszyliśmy do Kloppa.
-Hej, Pszczółki wy moje. Widzę, że wyspani, wypoczęci i chętni do treningu. 10 kółek na początek. Już ruszać sie szybciej...
Na stadionie słychać było marudzenie piłkarzy, jednak aby nie narażać swojego miejsca w składzie każdy dawał z siebie 100%.



2 rozdział. Takie byle co.
Mamy nadzieję, że się podoba.
Liczymy na komentarze!
Niedługo powinien pojawić się następny rozdział.
Pozdrawiamy. :**
Reus & Lewa

2 komentarze:

  1. Mnie się podoba :) Ciekawe jak w końcu oddadzą sobie te walizki :) Czekam na następny rozdział i zapraszam do mnie bo już pojawiły się nowe rozdziały na obydwu blogach :)
    http://hand-in-hand-face-to-face.blogspot.com/
    http://www.bo-ty-i-ja.blogspot.com/
    pozdrawiam i proszę o komentarze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebisty :D Kuźwa wasz blog jest lepszy niż mój :) Foch !

    OdpowiedzUsuń