"Miłość to sytuacja, w której dwoje ludzi spotyka się całkiem przypadkiem, a tak naprawdę czekali na siebie całe życie"
Dzisiejszy dzień zapowiadał się bardzo interesująco. Felix kupił 3 bilety na mecz tutejszego klubu. Na początku jakoś nie byłam z tego powodu zadowolona. Nigdy nie interesowała mnie piłka nożna, 22 facetów na boisku, biegających za piłką. Co w tym fajnego. Jednak po długich namowach ze strony Felixa i Cathy uległam im. Kto wie może mi się spodoba. Już nawet trochę wiem o tym klubie. Ku mojej radości występuje tu 3 Polaków.
Zaczesałam włosy w niesforny kok i zeszłam do kuchni. Moje zaskoczenie było ogromne, gdy zobaczyłam gotowe śniadanie na stole i Felixa. Odkąd tu jestem, czyli jakiś miesiąc, on nigdy nie przygotowywał śniadania. Zazwyczaj to ja razem z Cathy spędzałyśmy czas w kuchni.
-O dobrze, że wstałaś. Przygotowałem dla nas śniadanie.
-Jakieś święto, czy jak? - zapytałam zaskoczona, siadając na krześle
-Żadne święto. Postanowiłem zrobić śniadanie mojej kochanej przyjaciółce. Kawa czy herbata?
-Kawę poproszę.
Podczas, gdy Felix przyrządzał kawę ja spoglądałam to na niego, to na stół nie mogąc powstrzymać śmiechu. To była niezwykła chwila.
-Smacznego.
Kiedy konsumowaliśmy śniadanie, cały czas czułam na sobie wzrok przyjaciela. Czułam się niezręcznie. Wcześniej było inaczej. Wydaję mi się, że Felix coś przed mną ukrywa.
-Gdzie siostrzyczka? - dostrzegłam, że nie ma z nami Cathy
-Zadzwonili do niej z pracy, podobno jakaś pilna sprawa, ale niedługo powinna być.
Chcąc odwdzięczyć się Felixowi za przygotowanie śniadania, wzięłam się za sprzątanie. Jednak on mi nie pozwolił.
-Dziękuje. Powinieneś częściej przygotowywać śniadania.
-Cieszę się.
Skierowałam się do pokoju. Wychodząc z kuchni usłyszałam ciche słowa Felixa:
"Cieszę się, że mogliśmy sami zjeść śniadanie."
Ubierając się, wciąż w głowie obijały mi się jego słowa. "Sami"? Niedawało mi to spokoju. Może jednak Kasia miała rację, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje. Nie, wyobrażam sobie niewiadomo co, przecież jesteśmy przyjaciółmi, więc mógł tak powiedzieć. Naszą przyjaźń nic, nigdy nie rozłączy. Na zawsze...kiedy wzgórza staną się płaskie a rzeki wyschną, kiedy błyskawice pojawią się zimą, kiedy śnieg spadnie, nawet wtedy nic nas nie rozdzieli, będziemy przyjaciółmi do końca swiata i o jeden dzień dłużej. Tylko przyjaciółmi, a jeśli on bedzie chciał czegoś więcej?
Zajęliśmy swoje miejsca. Na murawie rozgrzewali się piłkarze. Kibice śpiewali, machali żółto-czarnymi flagami. Niesamowite, że sport może łączyć ludzi. Na codzień wszyscy się spieszą, nie mają na nic czasu, czasu dla swoich myśli. Zawsze powtarzam, że warto się zatrzymać. Teraz, dzień meczu, wszyscy zbierają się w jednym miejscu, dopingują swoją drużynę... Ten stadion dla prawdziwych kibiców to dom, kibice to rodzina, są ich tysiące.
Borussia Dortmund zmierzy się z Bayernem Monachium. Jak wytłumaczył mi Felix, jest to największy rywal tego klubu.
Kiedy piłkarze obu drużyn pojawili się na murawie stadion oszalał, kibice oszaleli. W pierwszej połowie nic się nie działo. Atakowali piłkarze obu drużyn, raz Borussia, raz Bayern. Powiem szczerze, że spodobało mi się to. Piłka, piłkarze, rywale, kibice i emocje...emocje, które w tym momencie władały wszystkimi.
Druga połowa należała do Dortmundu. Szybka akcja, podanie...strzał. Kibice nie posiadali się z radości. Nie słyszałam swoich myśli. Gooooooool, goooool, goool.
"Roooooooooobert" krzyczał komentator, "Lewandowski" wrzasnęli kibice. Już wiedziałam kto strzelił. Polak. Poczułam niesamowitą dumę, z tego że ja też jestem Polką, że właśnie teraz Polak strzelił gola. I znowu strzał. Niewiarygodne co tutaj się dzieje. "Marioooooo". "Götze". Znowu wrzask na stadionie. Wrzask radości, szczęścia, podekscytowania. Koniec meczu. Satysfakcja wsród kibiców, triumf wsród piłkarzy.
Zimny jesienny wieczór w całym Dortmundzie zamienił się w gorący wieczór. Wieczór zwyiężony...
Wyjrzałam przez okno. Mimo jesieni pogoda była piękna. Felix i Cathy byli w pracy. Nie chcąc spędzić całego dnia w domu, założyłam kurtkę, wzięłam telefon i wyszłam na spacer. Uwielbiałam momenty, kiedy mogłam spacerować, z muzyką rozbrzmiewającą w słuchawkach, sama, sama ze swoimi myślami. Słoneczne południe zmieniło się w chłodne i wietrzne. Postanowiłam wejść do kawiarni. Przy barze nie ma nikogo. Obsługuje mnie wysoki blondyn z sympatycznym wyrazem twarzy. Zamawiam ulubioną kawę, płacę i wchodzę na piętro, aby znaleźć odpowiednie miejsce. Pewnym krokiem zmierzam do stolika przy jednymi dużych okien z widokiem na ulicę. Nagle ktoś na mnie wpada.
-Przepraszam bardzo nic się pani nie stało?
Nieznajomy, sięgnął po husteczki, chcąc wytrzeć moją kurtkę oblaną kawą.
-Wszystko w porządku. Dziękuje, to tylko kurtka.
-Przepraszam, łamaga ze mnie.
Podniosłam wzrok na chłopaka, ponieważ jest przystojny, odruchowo się uśmiechnęłam.
-Chodź do stolika. A ja zamówię drugą kawę i ciacho na przeprosiny.
Kiedy chłopak szedł po zamówienie, mogłam mu się dokładnie przyjrzeć. Brunet, średniego wzrostu, ubrany w czarną bluzę, dżinsy. Na głowie Full cap. Wydaje się znajomy, jakbym już gdzieś go widziała. Może, gdy spacerowałam, sama nie wiem.
-Już jestem. - brunet wyrwał mnie z zamyślenia. - Mam nadzieję, że trafiłem z kawą?
-Nie wiem skąd wiedziałeś, ale to moja ulubiona.
Uśmiechnął się. "Jaki cudowny uśmiech" pomyślałam.
-Czego słuchałaś podczas zderzenia?
-Bruno Mars. "When I was your Man" moja ulubiona, zawsze przy niej odpływam.
-Co za zbieg okoliczności. Ja też jej słuchałem i też jest moją ulubioną.
"Boże, autentyczne ciacho, i te oczy" "Przestań dziewczyno." Skarciłam się w myślach.
-Przepraszam, że pytam, ale masz inny akcent? Nie jesteś Niemką prawda?
-Nie, jestem Polką. Przyjechałam tu jakiś miesiąc temu. A wogóle to jestem Ann.
-Ann, piękne imię. Ja jestem Mario.
Oblewam się rumieńcem.
-Chwila, masz na imię Ann, jesteś z Polski? Hmm. Bo wiesz pomyliłem walizkę na lotnisku i...
-Ja też pomyliłam walizkę.
-Niewiarygodne, że przez miesiąc na lotnisku nie umieli załatwić tej sprawy a teraz wszystko się wyjaśniło.
Poznałam go dzisiaj, a rozmawialiśmy jakbyśmy byli przyjaciółmi wiele lat. Opowiedziałam mu o sobie. Mario, jednak na razie nie chciał opowiedzieć o sobie, bo jak powiedział będziemy mieli okazję, aby spotkać się drugi raz.
-Późno się zrobiło. Będę się zbierała.
-Odwiozę Cię. Najpierw pojedziemy do mnie po walizkę, a potem ja wezmę swoją od ciebie.
Zgodziłam się.
Mario zapraszał mnie do swojego domu, jednak ja nie chciałam, praktycznie się nie znamy. Był straszny korek. W radiu zaczęła lecieć piosenka "When I was your Man". Spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy się śmiać.
Pół godziny pózniej byliśmy w naszym mieszkaniu. Mario wniósł moją walizkę, ja oddałam mu jego.
-Będę leciał. Mam nadzieję, że niedługo znowu się spotkamy. Dasz mi swój numer?
-Jasne.
-Do zobaczenia, Ann!
-Pa Mario!
Chłopak wyszedł. Usłyszałam dźwięk telefonu. Mario: "Dziękuje za mile spędzone popołudnie. Czekam na następne spotkanie."
Usiadłam na kanapie wspominając dziesiejszy dzień...Wspaniały dzień.
W końcu dłuższy rozdział i jakaś akcja.
Spotkanie z Mario...ale czy to spotkanie z tym Mario, piłkarzem? Jak myślicie?
Czekamy na opinie i komentarze.
Pozdrawiamy :**
Reus & Lewa
Opowiadanie jest świetne. No ja też jestem ciekawa co to za spotkanie i z którym?? Mam nadzieję, że już się tego dowiem w następnym rozdziale. Macie wielki talent. pozdrawiam i zapraszam do siebie na :
OdpowiedzUsuńsport-aktywnosc-lifestyle.blogspot.com
Oooo ☺ Ale fajne :D Kurczę , sama się rozpływam jak to czytam :p
OdpowiedzUsuńNaprawdę fajny;p czekam na kolejny rozdział :)
Cudowne opowiadanie ;)
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział :)
http://leuchteauf.blogspot.com/ zapraszam do mnie ;)
Tak!!! Ja myślę , że to Goetze :) Jestem tego pewna :) Rozdział ciekawy i wciągający. Myślę,że akcja będzie się rozkręcać- już się nie mogę doczekać :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie ( właśnie wrzuciłam rozdział na jednego bloga, pewnie za chwilę dodam również na drugiego):
www.bo-ty-i-ja.blogspot.com
http://hand-in-hand-face-to-face.blogspot.com/
Witam :) U mnie nowe rozdziały, na które zapraszam :)
OdpowiedzUsuńI piszę jeszcze jedną historię, mam nadzieję, że Was zainteresuje :)
www.bo-ty-i-ja.blogspot.com ( nie wiem które czytałyście więc wrzucam ogólny adres bloga )
http://naprzeciw-marzeniom.blogspot.com/ ( to nowość ).
Pozdrawiam i czekam na nowy rozdział u Was dziewczyny :)
Kiedy będzie następny rozdział?
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na nowości - linki powyżej :)
Dawaj następny :)
OdpowiedzUsuńświetny rozdział ;d
Opowiadanie jest niesamowite z niecierpliwością czekam nak kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuńWitam :) Zapraszam serdecznie na nowe opowiadanie http://new-life-with-you-baby.blogspot.com/. W roli głównej wystąpi Marco :) Pozdrawiam i czekam na następny rozdział tutaj :)
OdpowiedzUsuńCzekam na następny! :)
OdpowiedzUsuńsuper :3
zapraszam http://mercedesycristiano.blogspot.com/2014/08/rozdzia-v.html